|
Referencje![]() Dobrymi referencjami dla gry HusBao są liczby sprzedanych na całym świecie jej egzemplarzy. Najlepszymi są jednak głosy naszych klientów, które publikujemy poniżej. Jeśli chcesz, aby i Twoja opinia znalazła się na tej stronie, napisz do nas i umieść na kopercie lub w tytule koerspondencji dopisek HusBao. Adres do korespondencji:Wydawnictwo PRESS & MEDIA, Tel.: 077 4231405, Fax: 077 423 14 27 Grę przyniosłem do domu o godzinie 23, córka już spała, czego bardzo żałowałem, bo żona nie należy do miłośników gier strategicznych. Położyłem HusBao na stole i udałem się do łazienki. Ogarnęło mnie zdziwienie, gdy po moim powrocie zobaczyłem swoją małżonkę nad rozłożoną planszą. „Ładne to. Co to jest?” – zapytała. „To taka ciekawa afrykańska strategiczna gra” – odpowiedziałem. To, że przyniosłem do domu nową grę, nie mogło jej zdziwić, bo od zawsze jestem zagorzałym miłośnikiem gier strategicznych, takich jak go, szachy czy brydż. Ale że żona, która nigdy się grami nie interesowała, pomimo późnej pory zapytała, jak w to się gra... „Zadziwiająco prosto” – odpowiedziałem i rozłożyłem kamienie. Krzysztof S., OpoleGra HusBao wciągnęła mnie od pierwszej partii tak bardzo, że nie mogliśmy się z żoną powstrzymać. Graliśmy przez wiele godzin bez przerwy. Pomimo że sam nie jestem miłośnikiem gier strategicznych, HusBao stało się moją pasją, oczywiście nie wiadomo na jak długo, ale jeśli mi się znudzi, obiecuję jeszcze raz napisać. Żona gra również z koleżanką i jej dzieciakami. Miło się na to patrzy. Dzięki serdeczne za realizację mojego zamówienia pomimo prac nad stroną. Gra w rzeczywistości wygląda lepiej niż na obrazku. To drewno trzeba poczuć. Marek S., GliwiceJestem prawdziwym strategiem i miłośnikiem gry w szachy. Może po części dlatego, że przez wiele lat byłem zawodowym żołnierzem. Dotychczas myślałem, że mój świat gier zaczyna się i kończy na szachach i nic poza nimi nie jest w stanie zaspokoić mojej żądzy strategicznego planowania. Pomyliłem się jednak nieco, bo ta wasza kamykowa afrykańska gra zyskała moją przychylność. Zamawiając ją, myślałem bardziej o prezencie dla dzieci, to zresztą one znalazły ją w internecie. Dzisiaj już wiem, że był to prezent, który szybko zmienił właściciela. Gram często ze swoim przyjacielem szachistą i pomimo naszego leciwego już wieku często zastanawiamy się nad tym, dlaczego taka piękna i ciekawa gra przez tyle długich lat umykała naszej uwadze. Franciszek 71, WrocławGrę kupiłem z myślą o mojej 9 -letniej córce. Będąc na wakacjach w Niemczech widziałem rodzinę w parku grającą właśnie w Husbao. Nie ośmieliłam się zapytać ani o nazwę ani możliwość zakupienia. Czytając o zabezpieczeniu dzieci przed słońcem natknęłam się na reklamę ciekawego prezentu w formie gry. Moje zaskoczenie było wielkie, kiedy to na stronach zobaczyłam znajomy mi z parku obrazek. My ogólnie lubimy z córką grać, a gra w Husbao to coś więcej niż tylko gra, ja pozwolę sobie określić to słowem prawdziwa rozkosz. Pozdrowienia dla nieznanej Vivien od Natalki z Krakowa. Kamyczkowa gra stała się jej ulubionym zajęciem. Mama Natalki 9, KrakówKupując jak co roku, a czynię to zawsze jesienią, kolejną płytę z muzyką relaksacyjną w moim ulubionym internetowym sklepie Solitudes, natknęłam się na poważny brak. Płytkę „Duch Afryki”, którą obiecałam sobie już w zeszłym roku, wyprzedano. Ja, zakochana w Afryce nie mogłam tego tak po prostu odpuścić. Zadzwoniłam do biura sklepu i dowiedziałam się, że prawdopodobnie istnieje szansa otrzymania jednego i zarazem ostatniego egzemplarza, którego opakowanie zostało uszkodzone w transporcie. Po sprawdzeniu stanu płyty, który okazał się nie naruszony, wdaliśmy się z Panem, który odebrał telefon, w dłuższą dyskusję na temat afrykańskiej muzyki jak i kultury. W trzecim zdaniu rozmowy o Afryce z jego ust padła dziwna, nie znana mi dotychczas nazwa - Husbao, którą zapamiętałam, i po odłożeniu słuchawki udałam się do swojego komputera w celu sprawdzenia moich poważnych braków. Ku mojemu zdziwieniu pod słowem Husbao kryła się, dostępna w naszym kraju przepiękna wersja znanej mi gry Mankala. Ten dzień uważam za jeden z piękniejszych w moim życiu, zdominowanym przez afrykańskie tropy. Afrykańska Dziewczyna (Polska)Kamykową grę otrzymałem w prezencie od syna. Bez rozpakowania zdecydowałem, że podaruję ją komuś, kto lubi gry towarzyskie – ja takowych po prostu nie znoszę. Nie za bardzo jednak miałem komu ją podarować. Odłożyłem więc, przyznam szczerze, ten ładnie wyglądający kawałek egzotycznego drewna na komodę i zapomniałem o sprawie. Po kilku tygodniach odwiedził mnie syn z dziećmi, które postanowiły, że tą noc prześpią u dziadka. Rankiem, po śniadaniu, moja spostrzegawcza wnuczka zauważyła nowy przedmiot i wstrząsnąwszy nim zapytała: dziadku, co tak pięknie tam w środku gra? Nie wiem – odpowiedziałem i porosiłem, aby sama sprawdziła. Po chwili usłyszałem krzyk radości: oj, jakie przepiękne kamyki, dziadku, dziadku, co to jest, co się z nimi robi? Oświadczyłem nieco zmieszany, że nie za bardzo wiem, ale skoro kapryśna niedzielna pogoda nam nie dopisała, postanowiłem, że spróbujemy zagrać w te egzotyczne kamyki. I tak mijały godziny, a my stawaliśmy się coraz to większymi miłośnikami kamykowej gry. Obecnie gier mamy już trzy i gramy, kiedy tylko się da. Wstyd się przyznać do tego, że jeszcze niedawno chciałem ją podarować bez zaglądania do środka. Janusz B., Warszawa© 2008 Strona jest własnością Kryniewski Press&Media. Wszystkie prawa autorskie zastrzeżone
|
